Jak wygląda obecnie sytuacja z polisolokatami?

opróżnione kieszenie

Któż nie słyszał o polisolokatach? Historie ludzi, którzy stracili przez nie duże pieniądze, to dobra przestroga, by do wszelkich produktów finansowych podchodzić zawsze z dużą ostrożnością. Ale jak sytuacja przedstawia się teraz? Czy polisolokaty nadal są tak niebezpieczne?

Definicja i mechanizm działania

Polisolokata to hybrydowy produkt finansowy, stanowiący połączenie ubezpieczenia na życie z lokatą oszczędnościową. W praktyce wykupienie ubezpieczenia wiąże się z jednoczesnym lokowaniem środków w różnorodne instrumenty finansowe, takie jak obligacje, fundusze giełdowe czy akcje spółek. Model ten zakładał, że część składki trafia na polisę ubezpieczeniową, podczas gdy pozostała kwota była aktywnie inwestowana w celu wypracowania zysków przewyższających tradycyjne lokaty bankowe.

Przyczyny popularności

Przez pewien czas taka opcja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród oszczędzających. W założeniach polisolokaty miały dzięki wyższemu oprocentowaniu umożliwiać uzyskanie większych zysków niż w przypadku zwykłych depozytów bankowych czy obligacji korporacyjnych. Dodatkowo, ponieważ produkt ten został skonstruowany jako ubezpieczenie na życie z komponentem inwestycyjnym, pozwalał uniknąć naliczonego od zysków 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, określanego często mianem podatku Belki.

Agresywne kampanie marketingowe podmiotów oferujących ten instrument podkreślały korzyści podatkowe oraz perspektywę dochodów zdecydowanie wyższych niż te oferowane przez sektor bankowy. Takie obietnice wysokich stóp zwrotu przy jednoczesnej ochronie ubezpieczeniowej okazały się niezwykle przekonujące dla setek tysięcy Polaków poszukujących alternatywnych form oszczędzania.

Ukryte zagrożenia i słabe strony

Sposób, w jaki to wszystko miało funkcjonować, był więc niezwykle zachęcający i nie powinno dziwić, że tak wielu zostało przekonanych. Szybko jednak okazało się, że w rzeczywistości nie wygląda to tak różowo. To, co w teorii miało stanowić łatwy zysk, okazało się przynosić więcej problemów niż korzyści.

W praktyce wychodziło to tak, że jedynie niewielka kwota była przeznaczana na rzeczywistą ochronę ubezpieczeniową, przez co, wbrew zapewnieniom, wcale nie mieliśmy zagwarantowanego pełnego zabezpieczenia. Lwia część pieniędzy była inwestowana w akcje obarczone wysokim ryzykiem lub złożone instrumenty pochodne, których mechanizm działania klienci rzadko w pełni rozumieli. W efekcie zamiast zarabiać dzięki polisolokatom, ludzie zaczęli ponosić ogromne finansowe straty, sięgające niejednokrotnie dziesiątek tysięcy złotych.

portfel świecący pustkami

Nie pierwszy raz okazało się, że nie można ślepo ufać materiałom reklamowym. Podmioty oferujące polisolokaty chwaliły się ich wyższym oprocentowaniem, jednak podawane w prospektach wartości procentowe były często zawyżane właśnie o te 19% podatku Belki, które od zwykłej lokaty były automatycznie potrącane. Realne oprocentowanie po odjęciu wszystkich kosztów operacyjnych i prowizji okazywało się często niższe od standardowych produktów depozytowych dostępnych w bankach.

Kolejnym poważnym problemem okazały się ukryte koszty administracyjne oraz opłaty likwidacyjne, o których klienci dowiadywali się dopiero przy próbie wycofania środków. Kiedy ludzie zwietrzyli, że polisolokaty przynoszą im straty zamiast zysków, odkryli też, że nie tak łatwo jest odstąpić od zawartej umowy. Wcześniejsza rezygnacja wiązała się z karą umowną w postaci opłaty likwidacyjnej, przez którą można było stracić nawet wszystkie zainwestowane środki – w skrajnych przypadkach sięgała ona nawet 100% wartości zgromadzonych oszczędności.

Nietrudno stwierdzić, że zagrywki zastosowane przez podmioty oferujące polisolokaty nie należały do uczciwych. Informacje o faktycznym ryzyku wiążącym się z tymi produktami były skrzętnie ukrywane przed klientami, podobnie jak szczegółowe zapisy dotyczące mechanizmu naliczania opłaty likwidacyjnej. Dodatkowo brak przejrzystości w konstrukcji samego produktu sprawiał, że przeciętny konsument nie był w stanie samodzielnie ocenić, ile faktycznie zarobi i jakie ponosi ryzyko. Nic dziwnego, że ogromne rzesze ludzi czują się teraz oszukane i starają się dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

Obecne regulacje prawne

W ostatnich latach sytuacja uległa wyraźnej poprawie dzięki zmianom legislacyjnym i wzmożonemu nadzorowi. Rząd jakiś czas temu przyjął nowelizację ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, mającą położyć kres nadużyciom związanym z naliczaniem gigantycznych opłat likwidacyjnych. Na ubezpieczycieli i inne podmioty oferujące tego rodzaju finansowy produkt nałożono obowiązek szczegółowego informowania klienta o faktycznie ponoszonym przez niego ryzyku inwestycyjnym oraz wszelkich wiążących się z polisolokatą opłatach i prowizjach. Wprowadzono również wymóg przeprowadzenia testu adekwatności produktu, aby zweryfikować, czy rzeczywiście rozumie on, na jakich zasadach dany instrument działa i czy odpowiada jego profilowi ryzyka.

Oprócz tego wprowadzono też ustawowo aż 60-dniowy termin na odstąpienie od zawartej umowy bez podawania przyczyny, a opłatę likwidacyjną, jaką konsument będzie musiał wtedy ponieść, zmniejszono do zaledwie 4% wartości umowy. Przy okazji rozszerzono również kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego, upoważniając ją do bieżącego monitorowania rynku ubezpieczeniowych produktów inwestycyjnych oraz szybkiego reagowania w razie wykrycia nieuczciwych praktyk sprzedażowych lub niewłaściwej konstrukcji produktu. KNF otrzymała prawo do nakazania wycofania produktu z oferty, jeśli nie spełnia on określonych norm bezpieczeństwa dla konsumentów.

Mimo wprowadzonych udogodnień należy jednak pamiętać, że polisolokaty wciąż pozostają złożonym instrumentem finansowym, który wymaga od klienta dokładnego zrozumienia mechanizmów rynkowych i świadomości ryzyka inwestycyjnego. Przed podjęciem decyzji o zakupie takiego produktu warto skonsultować się z niezależnym doradcą finansowym oraz dokładnie przeanalizować wszystkie dokumenty umowne.