Zęby, czyli od próchnicy dinozaurów po kata dentystę

Autor dodano 1 grudnia 2014

Zęby psują się od słodyczy – takie zdanie powtarzają dzieciom dorośli od lat, jednak w rzeczywistości próchnica ma znacznie dłuższą historię niż można by się spodziewać. Z pomocą w określeniu początków zębowych problemów przychodzą nam archeolodzy. Z ich badań można wysnuć wnioski, że jest ona starsza niż istnienie człowieka na kuli ziemskiej.

Próchnica dinozaurów

Archeologia to szlachetna dziedzina, która pozwala nam znaleźć ciekawe argumenty w rozmowie z rodzicami. Kiedy następnym razem powiedzą Ci, że od kolejnego cukierka dostaniesz próchnicy, odpowiedz im, że dinozaury też ją miały…kilka milionów lat przed wymyśleniem cukierków. Również nasi najstarsi przodkowie borykali się z tym problemem. Ich szczątki dostarczają nam informacji, że również w tamtych czasach próbowano radzić sobie z bólem, wydłubując lub wybijając zepsuty ząb.

Zęby

Pierwsze szczoteczki

Ludzie już 5 tysięcy lat temu zaczęli dbać o higienę jamy ustnej. Hindusi używali w tym w celu miękkich gałązek, których końce były rozwidlone. Wybierano zwykle rośliny, które miały właściwości bakteriobójcze. Nieco bardziej zaawansowane szczoteczki, które choć trochę przypominają współczesne, można było spotkać w Grecji i Rzymie. Popularne było również pocieranie zębów kredą lub sodą oczyszczoną. Pierwsze, współczesne szczoteczki powstały natomiast w Chinach na przełomie XIV i XV wieku. Nie były może tak dokładne jak ich nowoczesne, elektryczne odpowiedniki, jednak świetnie spełniały swoją funkcję.

Leczenie

W starożytnym Egipcie znano już metodę plombowania zębów. Wiemy o tym, ponieważ odnalezione przez nas mumie posiadają uzupełnienia ze złota lub innych metali. Warto wspomnieć również o tym, że szlachetną sztuką stomatologii zajmowali się również tacy antyczni celebryci jak Hipokrates czy Arystoteles. Nie jestem jednak pewien, czy chcielibyście skorzystać z ich usług, ponieważ sterylność zapewniali sobie za pomocą ognia, a narzędzia, których używali były właściwie takie same, jakie wykorzystywali rzeźnicy i cieśle.

Popularny średniowieczny zawód

Wyrywanie zębów było profesją potrzebną i popularną w czasach średniowiecza. Zajmowali się tym jednak nie tylko chirurdzy, którzy byli do tego najlepiej przygotowani, lecz wszyscy, którym udało się zdobyć narzędzia. Można więc było wybrać się do kowala w celu podkuci konia, a przy okazji wyrwać sobie zęba. Profesje, które się tym trudniły były zarówno śmieszne, jak i straszne – dosłownie. W tamtych czasach nawet kuglarze i kaci dorabiali sobie do pensji w ten sposób.

Na wesoło

W XIX wieku wymyślono wiele przydatnych rzeczy, które znamy do dziś. Przede wszystkim powstały fotele dentystyczne, a także wiertarki, których dźwięku boicie się nawet w chwili czytania tego tekstu. Aby nieco złagodzić nieprzyjemne borowanie, zaczęto stosować jako znieczulenie eter… i gaz rozweselający. Pod koniec tego wieku na półkach sklepowych znaleźć można już było pastę w tubce, a także skorzystać z dobrodziejstwa promieni rentgenowskich, by prześwietlić swoje zęby.