Czy obchodzić Halloween – za i przeciw

Autor dodano 5 października 2016

Jeszcze do niedawna nikt nawet nie pomyślałby, żeby obchodzić w Polsce Halloween. Z roku na rok jednak coraz śmielej organizuje się i u nas halloweenowe imprezy, a w ostatnich latach można już nawet zobaczyć – choć wciąż jeszcze nieliczne – poprzebierane dzieci, chodzące od domu do domu w poszukiwaniu słodyczy, wzorem swoich zagranicznych rówieśników. Wszystko wskazuje na to, że Halloween w końcu zadomowi się w Polsce na dobre. Ale czy powinno? To już inna kwestia.


1. Za: Halloween to okazja do zabawy

Jednym z argumentów zwolenników propagowania Halloween w naszym kraju jest ten, że nikomu nie zaszkodzi dodatkowa okazja do zabawy, a wręcz powinniśmy je sobie stwarzać. Życie samo w sobie nie jest wesołe i nieraz potrafi nas przygnieść ciężarem trosk i obowiązków. Czy nie potrzebujemy więc jak powietrza czegoś takiego jak Halloween? Okazji, aby oderwać się od zmartwień i poświęcić zabawie?

Przeciwnicy Halloween odpowiedzą zapewne, że mamy już od tego Boże Narodzenie, Wielkanoc, karnawał, urodziny czy choćby nawet i coroczne dożynki. To wszystko są okazje, by się zabawić, spędzić czas z bliskimi i odsunąć od siebie problemy. Po co nam więc jeszcze Halloween?

Sęk w tym, że nie mamy takich radosnych dni na przełomie października i listopada, kiedy to jest ciemno, szaro i ponuro, a wszyscy chodzą jak struci. I Halloween może wypełnić tę lukę, ratując nas (a zwłaszcza dzieciaki) przed popadnięciem w jesienną depresję.

dziewczyna przebrana za czarownicę

2. Za: Halloween uczy dzieci (i rodziców) kreatywności

Z Halloween jest jak z balami przebierańców. Dziecko musi wymyślić, za kogo chce się przebrać. A tak właściwie, to najczęściej rodzic musi zaprząc swoje szare komórki, by doradzić w tym względzie dziecku. Jak wymyślić takie przebranie, żeby wyróżnić się z tłumu? I żeby nie była to powtórka z lat poprzednich? Takie okazje pomagają kształtować wyobraźnię i pomysłowość.

3. Za: Halloween pomaga nabrać dystansu do siebie

Pamiętacie bale przebierańców, kiedy to dziewczynki wcielają się w piękne księżniczki, a chłopcy w nieustraszonych kowbojów, rycerzy czy komiksowych superbohaterów? Halloween to co innego. Dzieciaki przebierają się za wiedźmy, wampiry, mumie, zombie i inne odrażające maszkary. A to zdaniem niektórych pomaga nabrać do siebie dystansu, co jest ważne w zdrowym kształtowaniu osobowości. Dzieci mogą odkryć, że można się dobrze bawić, będąc dalekim od ideału.

4. Przeciw: Halloween to pogańska tradycja

Pogańskie korzenie tej zabawy nie każdemu muszą przeszkadzać – to już zależy od światopoglądu. Jeżeli jednak jesteś chrześcijaninem, obchody Halloween w ogóle nie wchodzą w rachubę. Kościół stanowczo potępia Halloween jako zwyczaj z gruntu pogański.

Nie tylko ateiści, ale i wielu wierzących odpowiada, że także wiele kościelnych świąt, włącznie z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą, ma korzenie pogańskie. Tylko że to po prostu nieprawda. Z pogaństwa wywodzą się co najwyżej daty lub pewne zwyczaje, takie jak malowanie pisanek czy choćby śmigus dyngus. Sama istota tych świąt jest jednak przecież stuprocentowo chrześcijańska.

wydrążone dynie na halloween

Łatwo zrozumieć, że przeszczepiając chrześcijaństwo do pogańskich kultur, pozwolono zachować miejscowe zwyczaje i po prostu postarano się je zasymilować z obchodami „nowych” świąt. To zdecydowanie lepsza i łagodniejsza metoda niż wykorzenianie siłą odwiecznych tradycji.

Halloween jednak jest pogańskie nie tyle w otoczce, lecz w samej swojej istocie. Ale, można by spytać, czy to musi być coś złego? Przecież i topienie Marzanny jest obyczajem pogańskim (wszak chodzi tu o słowiańską boginię śmierci) i nikomu się z tego powodu krzywda nie dzieje. Prawda? Prawda.

Jednak istota Halloween jest o wiele mroczniejsza. U jego źródła leży celtyckie święto Samhain ku czci duchów i boga śmierci. Wierzono, że wtedy zaciera się granica między światem ludzi i duchów. Druidzi chodzili od domu do domu domagając się darów – w przeciwnym razie przeklinali dom i jego mieszkańców („Cukierek albo psikus” w wersji z dawnych wieków). Trzeba dodać, że dary miały być złożone w ofierze duchom i nie zawsze ograniczały się do jedzenia. Ponoć ofiary z ludzi nie należały do rzadkości.

Czy więc naprawdę chcesz, żeby twoje dziecko obchodziło zabawę o tak ponurych korzeniach? Pogańskie święto, które dopiero stosunkowo niedawno odżyło na nowo, w dużej mierze dzięki satanistom? To właśnie w nocy z 31 października na 1 listopada satanistyczne sekty są najbardziej aktywne, odprawiają swoje mroczne rytuały i składają ofiary, o których samo czytanie może przerazić. W tym świetle nawet zdeklarowany ateista mógłby się poważnie zastanowić, czy chce, aby w takim „święcie” uczestniczyły jego dzieci.

Ale przecież, można powiedzieć, nawet jeśli Halloween opiera się na okultystycznych czy satanistycznych motywach, to wcale nie znaczy, że bierzemy je z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nikt z nas nie będzie podchodził do Halloween na serio – traktujemy je przecież tylko jako niewinną zabawę.

Jest w tym może jakaś racja, chociaż Kościół na pewno nie zgodziły się, że to okoliczność łagodząca. Nie tylko najbardziej cenieni egzorcyści, ale i sam papież stoi na stanowisku, że tego typu zabawa oswaja dzieci z okultyzmem i ezoteryzmem i może być pierwszym krokiem wiodącym w rejony, w których nie chcielibyśmy, by nasze pociechy się kiedykolwiek znalazły.

groby na cmentarzu

5. Przeciw: Halloween jest nam obce kulturowo

Nie trzeba chyba nikomu mówić, że to nie jest nasze „święto”. Nie ma go w naszej tradycji. To przeszczepianie na polski grunt obcej kultury, a co najgorsze – przeszczepianie bezrefleksyjne. Bierzemy elementy wyrosłe z obcych nam tradycji i przejmujemy nagle, bo? Bo też chcemy się zabawić? Bo nie chcemy stać z boku, gdy reszta świata się bawi? Czy może globalizacja zaszła już tak daleko, że czujemy większą więź ogólnoświatową niż lokalną, narodową?

No dobrze, ale czy to naprawdę komuś szkodzi, że czerpiemy garściami z innych kultur to, co się nam w nich podoba? Przyswoiliśmy sobie walentynki i czy ktoś narzeka? No dobrze, niektórzy narzekają, ale krzywda się przecież nikomu nie dzieje.

Pytanie tylko, jak daleko można się posunąć w przejmowaniu obcej kultury? Czy dojdzie i do tego, że będziemy zajadać się indykiem w amerykańskie Święto Dziękczynienia? A może zaczniemy czwartego lipca puszczać fajerwerki? Czy nie jesteśmy zbyt zapatrzeni w Amerykę i ogólnie zachód?

Może nie byłby to taki problem, gdyby chodziło o coś w rodzaju wspomnianych już walentynek, ale Halloween koliduje z inną, dużo głębiej zakorzenioną u nas tradycją i nie da się z nią pogodzić. No właśnie, po co nam obce święto, skoro w tym okresie roku mamy własne?

Początek listopada to dla nas od zawsze Wszystkich Świętych i Zaduszki. To wrosło w naszą kulturę. A Halloween, na szybko i niedbale przeszczepione w ostatnich latach, jest zaprzeczeniem wszystkiego, co te święta zawsze dla nas niosły.

To zawsze był czas zadumy, refleksji nad przemijaniem. Wspomnień naszych bliskich, którzy odeszli. Oddawania im czci. Jak to pogodzić z beztroską halloweenową zabawą? Czy głębię i piękno naszych starych świąt mamy zamienić na płytką rozrywkę?

A może da się zrobić tak, by wilk był syty i owca cała? Może da się obchodzić zarówno Halloween jak i Wszystkich Świętych? Ale jak tu jednego dnia się bawić, by następnego pochylać się nad grobami? Spójrzmy prawdzie w oczy: Wszystkich Świętych i Zaduszki pomagają nam nie tyle dostrzec majestat śmierci, ale i godzić się z nią. Halloween zaś przede wszystkim ją trywializuje.

Jest jeszcze inny aspekt, w którym te święta ze sobą kolidują. Wszystkich Świętych kieruje naszą uwagę, zgodnie z nazwą, ku świętości. Ku temu co dobre, wzniosłe i piękne. Halloween wprost przeciwnie – tu rządzą klimaty demoniczne, złe i upiorne. Jak to niektórzy mówią, jest to „zabawa w Piekło”. Chyba nie ma wątpliwości, co tu jest bardziej wartościowe?

6. Przeciw: Halloween uczy postawy roszczeniowej

Cukierek albo psikus? Co to ma właściwie być? Przychodzą pod drzwi poprzebierane dzieciaki i praktycznie żądają słodyczy, bo jak nie to… Kto wie, jakiego rodzaju psikus sprawią, jeśli odprawi się je z kwitkiem?

Czy to nie przypomina pobierania haraczu? Czy w takiej roli powinny odnajdywać się nasze dzieci? Oczywiście tak naprawdę ewentualne „psikusy” będą – miejmy nadzieję – raczej nieszkodliwe, a w wielu wypadkach w ogóle zostaną zaniechane i skończy się na groźbie. Ale chodzi tu o samą roszczeniową postawę, którą zabawa w wyłudzanie cukierków może w naszych pociechach zaszczepić.

7. Przeciw: Halloween to komercja

Dlaczego właściwie tak ochoczo zaszczepia się u nas święta, które są nam zupełnie obce? Bo to biznes. Czy to walentynki czy właśnie Halloween – można na tym zbić duże pieniądze. Te wszystkie tandetne halloweenowe stroje, ozdoby i inne gadżety nie sprzedadzą się przecież, jeżeli w danym kraju się tego święta nie obchodzi.

Dlatego coraz mocniejsza z roku na rok obecność cudzoziemskiego Halloween w Polsce to błogosławieństwo dla handlowców. Trzeba się tylko zastanowić, czy naprawdę chcemy w swoim kraju kolejnego święta służącego głównie po to, by opróżniać nam kieszenie.